Pan Mirosław Ciupek z Krakowa przez Wiedeń trafił do Zabłudowa. I od lat udowadnia, że szewc nie klnie, nie pije i do tego chodzi w butach!
Urodził się w Krakowie. Po raz pierwszy na Podlasie przyjechał w 1990 roku. A trafił tu, bo nad polskim Bałtykiem poznał miłość swojego życia. Na stałe w podbiałostockim Zabłudowie osiedlił się, wraz z małżonką, w 1996 roku. I od razu otworzył swój zakład szewski, który obecnie mieści się przy ul. Surażskiej 32.
„To jest mój zawód. Lubię tę pracę. Jestem z niej zadowolony, chociaż jeżeli chodzi o stronę ekonomiczną, to kiedyś były lepsze czasy. Wydaje mi się, że do emerytury uda mi się jednak dociągnąć” – uśmiecha. „Przychodzą różni klienci. Wszystkim staram się służyć i pomagać. I ci ludzie są za to wdzięczni i zawsze dobrym słowem człowieka pokrzepią, dodadzą otuchy do wykonywania tego dzieła” – dodaje.